0

Ze względu na to, że właśnie wchodzi do kin kolejny film związany z Chico Xavierem – adaptacja jednej z jego najbardziej znanych powieści “Nasz Dom”, zdecydowałem się, że pierwszą jego książką, którą przetłumaczę będzie właśnie ta, na której motywach powstało to kinowe arcydzieło (filmu jeszcze nie widziałem, ale musi to być arcydzieło :D )
Co prawda niektórzy uznają samą opowieść Ducha Andre Luiza, której pierwszą częścią jest właśnie “Nasz Dom”, za bardzo cukierkową, ale książkę bardzo dobrze się czyta. I co istotne, można ją czytać tak jakby na dwóch warstwach: jedna to historia lekarza, który trafia w zaświaty, spotyka wielu ludzi, tęskni za domem itd.; druga to wszelkie wyjaśnienia dotyczące świata Duchów, funkcjonowania naszego potrójnego (duch, ciało duchowe, ciało fizyczne) organizmu, jego wpływ na ewolucję itp. Co istotne, wiele z informacji, które odnajdziemy na kartach książek Andre Luiza, spisanych psychograficznie przez Chico, potwierdziła w kolejnych latach medycyna. Dziś lekarze-spirytyści opierają się bardzo często na jego książkach jako na bardzo wartościowym źródle.
I na koniec mała ciekawostka. Jest w książce nawiązanie także do naszego kraju. Dzieło powstawało w czasie II Wojny Światowej, więc Duchy nawiązują nieco do trudnych wydarzeń, które miały wówczas miejsce w naszym kraju.


2

Niestety przez ostatnie dni nie za bardzo mogłem aktualizować blog. Najpierw przygotowywałem książki do druku, a potem okazało się, że mój komputer odmówił współpracy.  W międzyczasie zabrałem się więc za tłumaczenie napisów do filmu o brazylijskim medium Chico Xavierze. I mam dla wszystkich dobrą wiadomość – napisy są gotowe :-) Niedługo więc wszyscy w Polsce będą mogli zobaczyć ten – naprawdę dobry muszę przyznać – film.

Muszę tu powiedzieć, że gdy tłumaczyłem niektóre z fragmentów, to ciarki mi po plecach przechodziły. Myślę, że naprawdę każdemu ten film przypadnie do gustu. Jest dość ciekawie zorganizowany i łączy wiele wątków z życia Chico. Toczy się wokół programu “Pinga-fogo”, do którego zaproszono medium. Oczywiście, by nieco lepiej zrozumieć niektóre z fragmentów filmu, warto poznać biografię medium (chociażby zerknąć do drugiego numeru “Spirytyzmu” albo przeczytać rozdział o Chico w książce Wojciecha Chudzińskiego “Ten drugi w nas”). Obie pozycje oczywiście można kupić na rivail.pl (taka mała reklama :D )

O ile czas mi na to pozwoli, postaram się wyjaśnić kilka wątków z filmu, które dla polskiego widza mogą być niezrozumiałe.

No i na koniec zwiastun filmu:


3

Dewizą spirytystów są słowa: “Bez miłosierdzia nie ma zbawienia”. Zasadami, których nauczał Jezus, czyli zasadami miłości, przebaczenia i szacunku dla drugiego człowieka powinien kierować się każdy. Czym jednak jest prawdziwe miłosierdzie? Mamy przebaczać czyjeś winy, miłować drugiego człowieka, ale czy oznacza to, że powinniśmy dawać przyzwolenie na wszystko?

Nie. Naszym celem zawsze powinno być dobro drugiego człowieka, ale czasem prowadzi do niego kręta droga. Niekiedy na pewien czas musimy przedłożyć dobro grupy ludzi nad dobro pojedynczej osoby, czasem musimy powiedzieć “stop” czynionemu przez kogoś złu, by ten mógł zrozumieć swój błąd. Miłować wrogów nie oznacza pozwalać im na to, by krzywdzili innych. Złu powinniśmy zawsze się przeciwstawić. Miłowanie wrogów oznacza jednak to, by mieć dla nich szacunek, by dostrzegać w nich człowieka.


2

No i zaczął się kolejny etap. Po lewej stronie, jak widać, pojawił się nowy tytuł, który zacząłem właśnie tłumaczyć. Tym razem to zmiana niemalże o 180 stopni… Po pierwsze inny język, po drugie książka zupełnie innego typu (powieść fabularna osadzona w czasie starożytnego Rzymu). Z pewnością będzie to bardzo trudne wyzwanie, o czym zdążyłem się już przekonać, przetłumaczywszy pierwsze fragmenty… Dlaczego? Oto kilka powodów:

1) Duch Emmanuel, mentor Chico, który w książce opowiada swoją historię z czasów, gdy był rzymskim senatorem, pisze bardzo elokwentnym językiem. Innymi słowy, niemal w każdym zdaniu pojawiają się słowa, których muszę szukać w najbardziej obszernych słownikach. Gdy słyszę argumenty sceptyków, zgodnie z którymi Duchy piszą prostym językiem, książki, które każdy z nas mógłby stworzyć, tylko się uśmiecham. Żałuję tylko, że nie uda mi się zapewne w pełni w tłumaczeniu tego oddać, bo ja taki elokwentny nie jestem :D

2) Ponieważ opowieść dzieje się w Rzymie i w Palestynie, już po pierwszych akapitach widzę, że będę musiał wziąć sobie korepetycje z łacińskich słówek. Pojawiają się bardzo często, podobnie jak nazwy własne, których polskie tłumaczenia muszę znajdywać… Z drugiej strony, gdy pomyślę, że książka wyszła spod pióra inteligentnego, ale słabo wykształconego Brazylijczyka, muszę stwierdzić, że nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek mógł takie dzieło stworzyć (zwłaszcza w tak krótkim czasie jak on) bez pomocy z góry ;)


2

Następne tygodnie będą chyba jedynymi z najbardziej aktywnych pod względem wydawania książek spirytystycznych. Planujemy wydać trzy tytuły pod koniec sierpnia, a do tego zamierzam rozpocząć tłumaczenie kolejnej książki – tym razem zabieram się za “2000 lat temu”, powieść historyczną autorstwa Ducha Emmanuela i medium Chico Xaviera.

Będzie to pierwsze dzieło Chico w języku polskim i powinno ukazać się jeszcze w tym roku.

Niecierpliwię się też już na myśl o międzynarodowym kongresie spirytystycznym, który odbędzie się na początku października w Walencji. Na razie nasza “polska delegacja” jeszcze jest w fazie powstawania i do tej pory chyba nikt się nie zapisał, ale myślę, że na pewno ktoś z naszego kraju się wybierze. Gdyby ktokolwiek był zainteresowany udziałem, dajcie znać, a udzielę nieco więcej informacji.

Dlaczego warto wziąć udział w kongresie? Powodów jest w sumie kilka:

1) To doskonała okazja, by spotkać spirytystów z całego świata. Oczywiście tym razem większość będą stanowić Hiszpanie, ale mają się pojawić przedstawiciele różnych państw z całego globu.

2) W czasie kongresu wyświetlane będą dwa filmy: “Chico Xavier” i “Nasz Dom”, których zapowiedzi pokazywaliśmy na portalu spirytyzm.pl

3) Tego typu wydarzenia zawsze dodają niesamowitej energii…

Warto się wybrać teraz, gdyż następny kongres odbędzie się zapewne w Ameryce Południowej albo Środkowej. Ponieważ organizowany jest on co trzy lata, kolejny europejski odbędzie się zapewne dopiero w 2016 r.

Warto tu przypomnieć daty poprzednich kongresów:

I kongres – 1995 r. Brasilia (Brazylia)

II kongres – 1998 r. Lizbona (Portugalia)

III kongres – 2001 Guatemala (Gwatemala)

IV kongres – 2004 Paryż (Francja) – dwie osoby reprezentowały na nim Polskę

V kongres – 2007 Cartagena (Kolumbia)

VI kongres – 2010 Walencja (Hiszpania)


3

Pierwszy, najtrudniejszy chyba etap tłumaczenia kolejnej książki “Czym jest spirytyzm?” za mną. Ufff… Udało mi się wreszcie przetłumaczyć ostatni fragment książki i mogę przejść do kolejnego zadania, czyli korekty autorskiej, która powinna już pójść dużo szybciej.

Sama książka jest doskonałą pozycją dla osób, które dopiero co zainteresowały się spirytyzmem i mają mnóstwo pytań z nim związanych. Oprócz streszczenia nauk spirytystycznych i podsumowania najważniejszych informacji zawartych w Księdze Duchów i Księdze mediów, odnajdujemy w niej bardzo ciekawe rozmowy Allana Kardeca ze sceptykami i przeciwnikami. Forma dialogu jest po pierwsze bardzo przystępna, ale, co chyba najważniejsze, odnajdziemy w tych debatach sprzed 150 lat odbicie dzisiejszych dyskusji. Pytania przeciwników spirytyzmu pozostają wciąż te same.

No i jeszcze jedna ważna rzecz – “Czym jest spirytyzm?” nie jest grubą książką, jak pozostałe dzieła Allana Kardeca. Przewiduję, że wersja drukowana będzie miała ok. 200 stron. Jej cena powinna być również przystępna dla wszystkich.

Co więc teraz nastąpi? Najbliższe dni zajmie mi korekta autorska. Jeszcze raz przeczytam wszystko i poprawię wszystkie dziwactwa, które umknęły mojej uwadze (znając życie, trochę ich będzie). Następnym etapem będzie korekta zewnętrzna, a na koniec skład książki i oczywiście druk. Jeśli wszystko pójdzie sprawnie, książka powinna być w sprzedaży już w sierpniu.


2

Niestety ostatnie tygodnie spędziłem dość aktywnie, toteż nie miałem zbyt wiele czasu, by pisać na blogu. Postaram się jednak to drobne opóźnienie czym prędzej nadrobić.

Przede wszystkim zrobiłem krótką przerwę w tłumaczeniu książki “Czym jest spirytyzm?” Musiałem po prostu zająć się przygotowaniami do wydania kolejnego numeru naszego kwartalnika, czyli przede wszystkim napisać i przetłumaczyć kilka artykułów. Drugi numer “Spirytyzmu” zapowiada się bardzo ciekawie. Zamierzamy sporo miejsca poświęcić postaci brazylijskiego medium Chico Xaviera, którego setną rocznicę urodzin obchodzimy właśnie w tym roku.

Ostatnio zaangażowany jestem w tyle projektów, że muszę dziesięć razy bardziej inspirować się słowami “Dyscyplina, dyscyplina, dyscyplina”… Jest o tyle trudniej, że zbliżają się wakacje, więc moje myśli krążą już wokół morskich plaż smaganych delikatnymi bryzami i promieniami słońca…


0

Przez kilka ostatnich dni porzuciłem na jakiś czas blog, by skupić się na tłumaczeniu “Czym jest spirytyzm?” Myślę, że osoby zaglądające tutaj od czasu do czasu zauważyły postęp na pasku postępu po lewej stronie. Myślę, że tłumaczenie będzie gotowe jeszcze w tym tygodniu, ale od tego, by książka ukazała się w papierowej wersji troszkę nas jeszcze dzieli.

Po pierwsze trzeba będzie zrobić porządną korektę tłumaczenia. Literki zawsze są tak złośliwe, że nawet jak się książkę przeczyta pięć razy, to i tak wiele błędów nam umyka.

Wszystko wskazuje jednak na to, że książka ukaże się w wakacje, co na pewno jest bardzo dobrą wiadomością.

Zapraszam również wszystkich do zapoznania się z folderem prezentującym nasze plany wydawnicze na najbliższe miesiące. Jest z pewnością sporo pracy, ale na szczęście póki co nie ma żadnych opóźnień (nawet o jeden dzień wyprzedzam początkowe założenia).

Folder można pobrać tutaj: Plany wydawnicze 2010-2011


0

Gdy Chico Xavier spotkał po raz pierwszy swojego duchowego przewodnika Emmanuela, ten proponując mu współpracę, powiedział, że do osiągnięcia sukcesu będzie potrzebował trzech rzeczy. Po pierwsze, praca ta będzie wymagała dyscypliny, po drugie – dyscypliny i po trzecie – dyscypliny

Jeśli Chico potrzebował potrójnej dawki dyscypliny, my chyba potrzebujemy pomnożyć to razy dziesięć… Ale gdy bliżej przyjrzymy się temu, co powiedział Emmanuel, dostrzeżemy, że rada ta zawiera klucz do sukcesu w każdej niemal dziedzinie życia…

W samym spirytyzmie słowa te można odnieść do różnych rzeczy. Przede wszystkim bez wewnętrznej dyscypliny nie ma co marzyć o tym, by przetłumaczyć jakąkolwiek książkę. Sam o tym dobrze wiem. Napisanie zwykłego artykułu, krótkiego tekstu nie jest problemem – wystarczy chwilowy zryw, odrobina dobrych chęci… Przekład książki to jednak coś innego – tu potrzeba wielu dni, tygodni, a nawet miesięcy regularnej pracy… A do tego potrzeba trzech rzeczy…

Podobnie jest jeśli chodzi o poznawanie samego spirytyzmu. Przeczytanie krótkiego artykułu nie wystarczy. Zapoznanie się z jedną książką, to też może być za mało. Aby dobrze zrozumieć zasady teorii spirytystycznej trzeba przeczytać każde z dzieł przynajmniej kilka razy, zastanawiając się nad każdym ze słów, analizując poszczególne fragmenty, porównując je z innymi… A do tego potrzeba trzech rzeczy….

Wiele osób szuka spirytyzmu po to, by nawiązać kontakt z drugą stroną. Ale do tego, by ten kontakt miał sens, należy najpierw zrozumieć, czym są Duchy, jakie zagrożenia i trudności są związane z pracą medialną… Tej wiedzy nie zdobywa się w dzień albo dwa. Kiedyś porównywałem spirytyzm do jazdy samochodem – każdy rwie się, by usiąść za kółkiem, ale zanim na to ktokolwiek mu pozwoli, musi zaliczyć zajęcia z teorii i z pierwszej pomocy. Kontakt z Duchami jest chyba jednak nieco trudniejszy… Przypomina raczej latanie samolotem niż jazdę samochodem… Zanim chwycimy za stery i pofruniemy w chmury, zapewne spędzimy długie godziny na szkoleniach, testach medycznych, symulatorach lotu… W kontaktach z Duchami jest podobnie – szkolenia to poznawanie wiedzy spirytystycznej, testy medyczne to tak naprawdę praca nad sobą samym i nad swoim rozwojem moralnym, symulator lotu to poznawanie doświadczeń innych… A do tego, by zdobyć niezbędną wiedzę i doświadczenie potrzeba trzech rzeczy…


1

FilipinyNiniejszym postem chciałbym rozpocząć małą serię moich opowieści o spirytyzmie na świecie… Tak naprawdę nie mam zamiaru przepisywać tu artykułów z prasy zagranicznej albo pisać nudnych elaboratów. Postanowiłem sobie, że po prostu opowiem o moich doświadczeniach, przygodach i kontakcie z miłośnikami dzieł Allana Kardeca  z  różnych zakątków globu.

Pierwsza podróż będzie dość daleka, ale bardzo intrygująca.

Jakiś czas temu filipińska federacja spirytystyczna zaprosiła mnie do udziału w spotkaniu. Jako że wycieczka na Filipiny jest nieco ponad moje siły, postanowiliśmy, że zorganizujemy konferencję online.

Ku mojemu zdziwieniu na spotkanie przybyło koło 50 osób… Przynajmniej w części widać to na zamieszczonych obok zdjęciach, na których od razu rzuca się w oczy sympatyczny pan w białym kapeluszu – Marcelo, który przewodniczy pracom tamtejszego ruchu spirytystycznego.

Filipiny 2Gdy tylko połączyłem się z Filipinami za pośrednictwem skype’a, spędziliśmy ok. 20 minut na powitaniach. Każda z obecnych osób chciała powiedzieć mi “Hello, Konrad. Nice to meet you”. Było to bardzo sympatyczne, choć niestety muszę tu przyznać – nie zapamiętałem imion tych kilkunastu osób, które się pojawiały przez kilka chwil na malutkim ekranie.

Niestety bardzo szybko okazało się, że łącza w Filipinach są niestety niezbyt dobre, więc udawało nam się utrzymywać połączenie przez maksimum 4 minuty… Co chwile sygnał ginął gdzieś na trasie między Azją a Europą, co chyba było doskonałą próbą cierpliwości dla nas wszystkich.

Po długich momentach powitań, nadszedł czas na moje krótkie przemówienie, które musiało być dużo krótsze niż początkowo zamierzałem ze względu na problemy z łącznością. Gdy zacząłem od krótkiego zdania: “Pochodzę z Polski”, ku mojemu zdziwieniu otrzymałem gorące brawa. “Lubią Polskę” – pomyślałem sobie i powiedziałem zdanie kolejne: “Polska jest krajem katolickim”. Te słowa również zostały przywitane owacją. “Lubią katolików” – pomyślałem od razu, ale gdy po ósmym zdaniu otrzymałem po raz ósmy gorące brawa, zrozumiałem, że po prostu taka jest specyfika filipińskiej publiczności. Cieszą się ze wszystkiego. Bili mi brawo również wtedy, gdy mówiłem, że byłem ateistą, odrzucałem ideę Boga itp.

Gdy w czasie bodajże piętnastego zdania (po którym oczywiście otrzymałem piętnastą owację) wypowiedziałem słowo “medium”, Richard, który prowadził całe spotkanie dzielnie dzierżąć mikrofon w ręku i tłumacząc moje wypowiedzi na język Tagalog, przerwał mi, mówiąc: “Konrad, przepraszam Cię bardzo, ale powiedziałeś ‘medium’”… Nie do końca znałem specyfikę filipińskiego ruchu spirytystycznego, więc przez moment ogarnęła mnie konsternacja i pomyślałem sobie: “Hmmm… Czyżbym powiedział coś niewłaściwego?” Richard jednak kontynuował: “Powiedziałeś ‘medium’, więc skorzystam z okazji i przedstawię Ci nasze medium”. Kamerka internetowa skierowana została wówczas na sympatyczną panią w ogromnych okularach, uśmiechającą się od ucha do ucha. Oczywiście pełna radości powiedziała: “Hello, Konrad. Nice to meet  you”. Przywitałem się z nią i…. otrzymałem brawa.

Gdy skończyłem moje przemówienie, przeszliśmy do drugiego etapu, który zatytułowany był “Pytania do Konrada”. Nie wiedziałem czego się spodziewać… Ponieważ jednak domyśliłem się, że niezależnie od tego, co powiem, dostanę brawa, trema mnie opuściła i przeszliśmy do pytań, które były podzielone na pięć kategorii.

Pytania były ciekawe np. poproszono mnie o to, bym powiedział, jaka jest moja ulubiona książka Kardeca (przy okazji dowiedziałem się, że na Tagalog przetłumaczono “Księgę Duchów” i fragmenty “Księgi Mediów”; jak rozpowszechniamy spirytyzm w Polsce; jak długo ruch spirytystyczny istnieje w naszym kraju itp. Na całe szczęście i ja mogłem się czegoś dowiedzieć od Filipińczyków. Podczas gdy my skupiamy się na promowaniu spirytyzmu w internecie i poprzez wykłady, oni najczęściej rozpowszechniają wiedzę z książek Kardeca, wchodząc na dach i wykrzykując spirytystyczne hasła przez megafon. Co kraj, to obyczaj. ;-) W każdym razie dostałem brawa na koniec.

Mogę więc powiedzieć, że spotkanie z Filipińczykami było czymś naprawdę pozytywnym i inspirującym. Również dlatego, że chórek spirytystyczny w postaci kilku dziewcząt i jednego pana gitarzysty zaprezentował specjalnie dla mnie piosenkę, której niestety nie udało mi się odsłuchać w całości, gdyż po raz trzydziesty padło połączenie. Podziękowałem za piękny utwór machając do kamery, czym wywołałem szał radości.

Na sam koniec oczywiście dostałem brawa…

I to tyle jeśli chodzi o przygodę filipińską. W kolejnej opowieści zabiorę Was do chłodnej Finlandii, gdzie ludzie są równie mili, ale nieco bardziej powściągliwi (czyli nie reagują owacją na każde wypowiedziane zdanie :-D )